Przykładowy wpis bloga
Świat postanowił się skończyć bez uprzedzenia, akurat kiedy planowaliśmy zwiedzanie. Teraz stoimy pośród gruzów, wciąż jeszcze ze złudzeniem, że wszystko to tylko chwilowa awaria, którą da się wyklikać w telefonie.
Apokalipsa – zdawałoby się – wymaga powagi, a tymczasem my wciąż mamy nieumyte ręce i dość siły, by z ironicznym gestem bicepsa przywitać nadchodzący niebyt. Wielka, mechaniczna dłoń z nieba nie przynosi wcale wybawienia, a jedynie przypomina, że w kalendarzu historii nasze małe wycieczki są tylko dopiskiem na marginesie.
Koniec świata odbywa się w trybie „odwołane”, a my, cóż – mimo wszystko – wciąż usiłujemy zrobić sobie dobre zdjęcie.